Nasze Studio Fotografii Dzieci i Rodziców narodziło się w głowie zakochanego tatusia. Myślę, że to chyba normalne, że tatusiowie są zakochani w swoich córeczkach. W każdym razie ja na pewno mam córeczkę, w której można sie zakochać, jak się jest jej ojcem

Moja córka – Nadia – ma już prawie 4 lata i mówi wyraźne „rrrrrrrr”. Czasem nie w tych wyrazach gdzie trzeba, ale obnosi się z tym nie zważając na pomyłki. Osobiście uważam, że język polski jest pełen pułapek i grząski to grunt dla początkującego użytkownika narządu mowy. Jednakże obserwacja małej istoty poruszającej się po nim dostarcza nam wileu radości. Na przykład – dzisiejsze – rzeczownik „nawś” to przeciwieństwo miasta, a – wczorajsze – „jestem najata” to nic innego jak najedzona.

Nadia mówi LoLo
Gdy szukałem nazwy dla studia, Nadia była na innym etapie rozwoju i miała kilka swoich (co być może normalne wśród dzieci) autorskich określeń na otaczające ją przedmioty, ludzi i inne zjawiska. Tak więc DADU DADU to było rysowanie, MYNIA to picie, a LOLOLO to oczywiście był … słoń.
Jako zakochany tatuś uznaję LOLOLO za przejaw polotu i dowcipu. Kradnę LOLO i dorzucam coś od siebie – FOTO – rzecz, na której jako tako się znam. Powstaje LOLOFOTO – Studio Fotografii Dzieci i Rodziców
Czy nazwa mogła być lepsza? pewnie mogła, ale jakby to brzmiało takie MYNIA-FOTO?….;)